Forum Bielsko.Biala.pl

Miasto tworzą ludzie

majowe wybory

Dyskusje o politykach, partiach politycznych i szeroko pojętej polityce.

Re: majowe wybory

Postprzez Piotrek » wtorek, 20 maja 2014, 09:11

Jakby ktoś był ciekawy to przedstawiam listę posłów wybranych do EP w roku 2014, oczywiście analitycy partyjni mają już od dawna dokładniejsze dane. Tak jak pisałem poprzednio pani Monika Paca nie figuruje na tej liście, tak jak i wielu innych mądrych ludzi.
http://zasoby.politykainsight.pl/polity ... borcza.htm

outseider napisał(a):"(...)przy obowiązującej ordynacji wyborczej do PE dostaną się Ci, którzy zostali wyznaczeni i w zasadzie wyborów mogłoby w ogóle nie być." - i to jest niestety nasza smutna "demokratyczna" rzeczywistość. Czy możemy i chcemy coś z tym zrobić :?: :!:

Tak możemy. Ja uważam, że należy zbojotować te ustawione wybory i wszystkie inne też, do czasu aż nie zostaną zmienione zasady wyborów na reprezentatywne dla całego społeczeństwa, a nie jak jest teraz dla małej grupki partyjnych wybrańców.
pozdrawiam
Piotrek
użytkownik
 
Posty: 3132
Na forum od: 1 wrz 2006, 07:00
Lokalizacja: Mikuszowice Krakowskie pod lasem

Re: majowe wybory

Postprzez Benon » piątek, 30 maja 2014, 23:44

Unia Europejska i złoty deszcz

Obejrzałem orędzie premiera Tuska zachęcające Polaków do udziału w tegorocznych wyborach do Europarlamentu, zagłosowałem oddając głos nieważny, dowiedziałem się o frekwencji i zamyśliłem się. Kiedy myślałem nasuwały mi się nieodparte skojarzenia ze złotym deszczem, obejmujące wiele znaczeń tego określenia.

Premier we wspomnianym orędziu między innymi powiedział:

"...Kiedy walczyliśmy o polskie pieniądze w Europie, to wielkim atutem było, że Polacy wyglądali na zaangażowanych w europejskie sprawy (...). Jeżeli po tych wyborach miałoby się okazać, ze Polska, która dostała najwięcej ze wszystkich pieniędzy europejskich, jest równocześnie państwem o najniższej frekwencji w wyborach europejskich, to stracimy kilka bardzo poważnych atutów.". [1], [2]

Na podstawie tych słów poniektórzy mogą odnieść wrażenie, że Polska dostaje jakieś gigantyczne fundusze z Unii Europejskiej, że spada na nas autentyczny złoty deszcz. A jak jest naprawdę? Z danych ministerstwa finansów wynika, że Polska w ciągu 119 miesięcy od wstąpienia do Unii, to jest do końca marca 2014 roku, otrzymała z Brukseli 63,2 mld euro. Przy czym jest to kwota netto, czyli po odliczeniu składek Polski i zwrotów do budżetu UE. Zatem Polska dostawała w tym czasie średnio 6,37 mld euro na rok, rozumiany jako okres 12-miesięczny. [3]

PKB Polski w 2005 roku wynosiło 983 302 mln zł, a w 2013 roku - 1 635 746 mln zł. Średni kurs euro w 2005 roku był równy 4,0254 zł, a w roku 2013 - 4,1975 zł. Wobec tego obliczona wyżej przeciętna roczna dotacja z UE stanowi około 2,6% PKB z roku 2005, oraz około 1,6% PKB z roku 2013. Z tego wynika, że ów europejski deszcz pieniędzy, to w istocie kapuśniaczek z lekka tylko zraszający glebę polskiej gospodarki. [4], [5]

Ponadto wzmiankowany bilans ministerstwa finansów nie uwzględnia strat, jakie ponosi Polska w następstwie ograniczeń nakładanych przez UE. Myślmy trzeźwo: na tym świecie mało kto daje pieniądze bezinteresownie, zwłaszcza w sferze polityki międzynarodowej. Płatnicy funduszy europejskich chcą za ich cenę załatwiać przede wszystkim swoje interesy, a nie zaspokajać potrzeby beneficjentów. Dlatego gadanie premiera o wysokiej frekwencji w wyborach do Europarlamentu jako o "poważnym atucie" w negocjacjach o pieniądze z Unii było bajką dla grzecznych dzieci.

Po co Tusk raczył Polaków tą bajeczką? Jego przekaz miał zachęcić do głosowania na Platformę Obywatelską naiwnie proeuropejską część zwolenników tego ugrupowania. Chodziło o to by u tak zwanego leminga zakiełkowała myśl: "Jestem ze Europą i Tusk jest za Europą. Tusk apeluje by wziąć udział w eurowyborach, więc pójdę do urny i zagłosuję na Platformę.". Tym sposobem Tusk zadbał o przepływ funduszy z parlamentu Europejskiego do kieszeni jego partyjnych kompanów startujących w eurowyborach. A datki z pełnych kieszeni kompanów zasilą kasę Platformy.

Premier w swoim wystąpieniu stwierdził również:

"Nie mam żadnych wątpliwości, że bezpieczna Polska - to Polska zakorzeniona w zjednoczonej Europie. To znaczy, że samo istnienie w Unii Europejskiej (wytłuszczenie moje) jest największym gwarantem naszego bezpieczeństwa.".

Stosując ten schemat rozumowania Donald Tusk mógłby również powiedzieć:

"Nie mam żadnych wątpliwości, że samo piastowanie przeze mnie urzędu premiera jest gwarancją bezpieczeństwa Polski, niezależnie od tego czy sumiennie pracuję dla kraju czy pierdzę w stołek.".

Jednak w pewnym sensie rozumiem premiera i nawet współczuję mu. Kiedy bowiem wypowiadał przytoczoną wyżej kuriozalną opinię, na jego eleganckim garniturze nie obeschły jeszcze plamy od "złotego deszczu", który sprawił mu komisarz europejski ds. energii Günther Oettinger. Europejsko-niemiecki komisarz olał Tuska odrzucając 15 maja jego propozycję, by Unia, mając na uwadze nieprzewidywalność Rosji, dokonywała wspólnych zakupów gazu i ustalała jednakową cenę tego surowca dla wszystkich krajów członkowskich. Zawstydzony mokrymi plamami Tusk dawał więc w swoim wystąpieniu do zrozumienia: "To nic. Najważniejsze, że Europa w ogóle nas chce.". Tak, dla Tuska to ważne, bo zapewne liczy na intratną posadę w jakiejś unijnej instytucji, kiedy wreszcie dostanie zasłużonego kopniaka od polskich wyborców. [6]

Kiepskie orędzie premiera nie zachęciło Polaków do uczestnictwa w tegorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Do urn poszło niecałe 24% uprawnionych. Co było powodem tak niskiej frekwencji? [7]

Europejscy cmokierzy być może powiedzą, że Polacy są tak zadowoleni z Unii Europejskiej w jej obecnym kształcie oraz ze "złotego deszczu" unijnych subwencji, że nie widzą żadnej potrzeby istotnej zmiany i dlatego nie głosują, będąc przekonanymi, iż bez ich udziału też zostanie dokonany dobry wybór do Europarlamentu.

Ja to widzę inaczej. Uważam, że wśród tych przeszło 76% uprawnionych, którzy nie głosowali jest wielu, którzy zdają sobie sprawę, że Parlament Europejski to instytucja fasadowa o niewielkim wpływie na decyzje podejmowane w Unii. Jednocześnie rozumieją oni lub instynktownie czują, że Unia Europejska ma o wiele mniej z dobrej cioci niż wynika to z bajek brukselskich agitatorów. Ponadto są rozczarowani - nie bez racji - polską klasą polityczną i dlatego nie mają na kogo głosować.

Zgadzam się w dużym stopniu z oceną tych osób, ale jestem zdania, że nie głosując popełniają błąd. Powinny one - według mnie - zrobić to co ja: iść na wybory i oddać głos nieważny. Chcąc nie chcąc jesteśmy obywatelami europejskiego quasi państwa i ma ono ogromny wpływ na nasze życie - szacuje się, że nawet 75% prawa tworzonego w Polsce powstaje w związku z członkostwem w Unii Europejskiej. W skromnym arsenale środków dostępnych obywatelom Unii oddanie głosu nieważnego jest wyraźniejszym aktem sprzeciwu niż absencja wyborcza. Dwa, lub trzy procent głosów nieważnych można wytłumaczyć pomyłką głosujących, jednak kilkanaście czy kilkadziesiąt procent takich głosów daje do myślenia.

Przedstawię to o czym napisałem wyżej bardziej obrazowo: żeby olać europejskie straszydło, trzeba nie tylko wypuścić strumień "złotego deszczu", ale także skierować go we właściwe miejsce. Siusianie w wyborczą niedzielę pod krzaczkiem na grillowej polance daje marną szansę na zmiany.
Benon
użytkownik
 
Posty: 102
Na forum od: 6 lut 2009, 20:22

Re: majowe wybory

Postprzez Grego » sobota, 31 maja 2014, 06:28

Wszystko się zgadza, nie kumam tylko tego kawałka z nieważnym głosem. Jaki to ma sens?
Grego
użytkownik
 
Posty: 4789
Na forum od: 27 maja 2010, 07:26

Re: majowe wybory

Postprzez Swiatogor » sobota, 31 maja 2014, 09:19

Benon napisał(a):ów europejski deszcz pieniędzy, to w istocie kapuśniaczek z lekka tylko zraszający glebę polskiej gospodarki.


Ba; żebyż polskiej. Przecież nawet jeśli coś budujemy, to cementownie sprzedaliśmy Belgom, projekty przygotowują nam często obce pracownie (vide nowy pomysł na budowę dróg "zaprojektuj i wybuduj"), budują zachodnie konsorcja, wykorzystując przy tym niemieckie maszyny itd, itp...

Imho większość tej kasy wraca "do mamusi".

Poza tym to już nie ma znaczenia. Byty pod nazwą Polacy i Rzeczpospolita Polska w sensie biologicznym, społecznym i politycznym dobiegają kresu. Jest już w zasadzie nieistotne kogo i jak będziemy już teraz wybierać.
"masz mało czasu, trzeba dać świadectwo"
Swiatogor
użytkownik
 
Posty: 674
Na forum od: 1 wrz 2006, 07:00

Re: majowe wybory

Postprzez tren_d » sobota, 31 maja 2014, 14:32

Premier powiedział że od tych wyborów zależy czy dzieci pójdą do szkoły 1 września i naród przerzucił głosy na PO.
Czy ten naród kiedyś zmądrzeje?????????????

Pozdrawiam 42 procent Lemingów głosujących w Bielsku na PO. Czas wyprowadzać się z tego miasta.
tren_d
użytkownik
 
Posty: 1000
Na forum od: 1 sty 1970, 01:00

Re: majowe wybory

Postprzez Grego » sobota, 31 maja 2014, 15:05

tren_d napisał(a):Premier powiedział że od tych wyborów zależy czy dzieci pójdą do szkoły 1 września i naród przerzucił głosy na PO.
Czy ten naród kiedyś zmądrzeje?????????????

Nie. Praw przyrody nie oszukasz, większość zawsze będą stanowić matoły. Tak było w starożytnym Egipcie, w średniowiecznych Chinach i tak jest dzisiaj w Polsce. Jedyne co można zrobić by ratować ten kraj, to skończyć z rządami wybieranymi przez większość, czyli z matołokracją.
Grego
użytkownik
 
Posty: 4789
Na forum od: 27 maja 2010, 07:26

Poprzednia strona

Powrót do Kącik polityczny

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości